Czwartoklasiści na lekcjach j. polskiego wybrali się w podróż w świat nieograniczonej niczym wyobraźni,
by poznać dość osobliwego nauczyciela Ambrożego Kleksa i jego niezwykłą akademię. Na kilka dni stali się pełnoprawnymi uczniami pana Kleksa. Mieli okazję poznać wszystkich mieszkańców, z zapałem poznawali przygody Adasia Niezgódki, przez maleńkie furtki wkraczali do baśniowych krain, zwiedzali zakamarki gmachu akademii. Wcielili się także w architektów i budowniczych. Na podstawie opisu wykonali makiety tej wyjątkowej szkoły. Ten sam opis, a wykonań wiele. Wszystkie powstałe budowle są niesamowicie pomysłowe, wykonane z dbałością o detale. Każda makieta to indywidualna wizja projektantów i wykonawców w jednym.
Najwięcej entuzjazmu wzbudziła jednak lekcja kleksografii, podczas której uczniowie wykonali instrukcję robienia kleksów, a później… do dzieła. Atrament lał się strumieniami. Kleksy jakby nóg dostały, gdyż po kartkach, ale i po ławkach a nawet ścianach biegały. Na szczęście dość szybko zostały ujarzmione, na papierze umiejscowione, a następnie na ich podstawie rymowane historyjki stworzone.
Podążając śladami mistrza Kleksa – świetnego wynalazcy czwartoklasiści przygotowali kartę zgłoszenia do urzędu patentowego własnego projektu niezwykłego wynalazku, który byłby przydatny w akademii. Należało wykonać rysunek urządzenia i jego szczegółowy opis. Wszystkim najbardziej spodobał się projekt maszyny tłumaczącej mowę szpaka Mateusza, na pewno byłaby bardzo przydatna.
Po spotkaniu z panem Kleksem uczniowie stworzyli portret niezwykłego nauczyciela malowany słowami. A na koniec zebrali wszystkie informacje na temat tej niezwykłej podróży i umieszczali je na… wieszaku. Dzięki temu powstała mobilna skarbnica wiedzy o lekturze.
